23.1.10

Debezd widjoewa

20.1.10

Jak palić grypsy.

Rzeczą niemal oczywistą jest tak dla znawców tematu - bywalców potańcówek, domowych prywatek, czy choćby sobotnich potupaj - jak i dla osób nie mogących nazwać siebie salonowymi lwami albo duszami towarzystwa, bez narażenia się na ze wszech miar słuszne, ironiczne docinki i niewybredne żarty. Skoro więc fakt ten dotyka bez wyjątku każdego człowieka, który podejmie się trudnej sztuki brylowania w towarzystwie, warto głębiej przeanalizować prosty, a przy tym skuteczny mechanizm palenia dowcipów.


Można dość swobodnie traktując zarówno narrację, postaci, jak i ogólną fabułę uwiarygodnić oraz wzbogacić o nutę dramatyzmu, bowiem recytacja pointy poprzedzona jest na ogół w takich przypadkach bądź to niejasnym przeczuciem zbliżających się opałów, bądź nagłym atakiem paniki, przez którą przebija się jedynie rozpaczliwie rzucane, wewnętrzne pytanie: jaką do kurwy nędzy mam teraz podać pointę? Ten moment stanowi krytyczny punkt, od którego zależy końcowy rezultat owego dzieła sztuki, jakim jest palenie grypsów. Najważniejszym krokiem jest oczywiście kontyuowanie opowiadania żartu bez przyznawania się do zaistniałej sytuacji. Co do pointy - warto po prostu powiedzieć ją nieco innymi słowy, zdając się na własny gust, wyrobienie towarzyskie oraz instynkt samozachowawczy. Przykład:



Dość mikrej jakości seksistowski żart, brzmiący w oryginale:

Jak zrobić pasztet zajęczy? Wystarczy wyrwać na bibce najwiekszy pasztet i wygrzmocić w dupę, aż zajęczy.

zykuje dużo niezwykłych smaczków po drobnej transfiguracji do poniższego kształtu:

Jak zrobić pasztet zajęczy? Wystarczy wyrwać na bibce największego królika i wygrzmocić, aż z dupy poleci mu pasztet.